Sztuka nawigacji
Dziś problem wydaje się nieistotny - każdy statek jest wyposażony w radary, sonary i podobnego typu wynalazki. W średniowieczu sprawa nie była błaha. Ba, to właśnie od niej zależało, czy marynarze wrócą do domu, czy zaginą na bezkresnych wodach oceany. Każdy kapitan radził sobie jak umiał. Większość opierała się przede wszystkim na ruchach ciał niebieskich. Główną wskazówką była Gwiazda Polarna, która zawsze niechybnie wskazywała północ. Znając jeden kierunek, można było określić wszystkie pozostałe, co znacząco ułatwiało nawigowanie. Co by się jednak stało, gdyby niebo spowiły chmury? Gwiazda Polarna odpada. Ale i na to podróżnicy byli przygotowani. Korzystali z dobrodziejstw niezwykle praktycznego wynalazku, którym jest kompas - po dziś dzień nieodzowny element na każdym pokładzie. Igła wskazująca kierunek północ-południe nie była wprawdzie idealnie dokładna, jednak i tak była nieoceniona przy nawigowaniu. Pomocne także były tuby na kształt dzisiejszej lunety, astrolabium i sekstans. Dzięki temu wszystkiemu rodziny podróżników mogły spać spokojniej.
Odkrywcy .